Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Eldorado termomodernizacyjne?

30.09.2006

W „Inżynierze budownictwa" nr 12 z 2005 r. ukazał się list Czytelnika, który na przykładzie obserwacji prac budowlanych - ocieplania budynków, zwraca uwagę na nieprawidłowości, jakie jego zdaniem pojawiają się w procesie projektowania i remontowania budynków.
W „Inżynierze budownictwa" nr 12 z 2005 r. ukazał się list Czytelnika, który na przykładzie obserwacji prac budowlanych - ocieplania budynków, zwraca uwagę na nieprawidłowości, jakie jego zdaniem pojawiają się w procesie projektowania i remontowania budynków. Poniżej głos w tej samej sprawie.

W pełni popieram propozycję pana inż. Józefa Bocheńskiego, aby w kontekście roli samorządu zawodowego znalazło się na stronach naszego miesięcznika więcej tego rodzaju sugestii dotyczących wadliwego projektowania, niezgodnego ze sztuką budowlaną wykonawstwa, miernego nadzoru zarówno inwestorskiego, jak i państwowego nadzoru budowlanego. Nie zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, iż „ocieplanie budynków w Polsce stało się metodą legalnego wyciągania pieniędzy od naiwnych". Boom na ocieplanie nie jest żadnym „rajem dla cwanych - niczym żyła złota w Eldorado", lecz zamierzeniem inwestorskim opartym na przepisach polskiego prawa, ograniczającym zużycie energii. Dlaczego należy oszczędzać energię, jakie to ma znaczenie dla gospodarki i komu ma służyć izolacja cieplna budynków -uważam, że na takie pytania udzielanie odpowiedzi w piśmie branżowym jest co najmniej nie na miejscu.

Poprawa efektywności energetycznej budynków wynika również z treści Dyrektywy Europejskiej 2002/91/WE z 16 grudnia 2002 r.
Wylewanie „łez" przez dyrektora w imieniu „swoich" specjalistów znanej od lat organizacji, zrzeszającej w większości osoby pełniące samodzielne funkcje techniczne w budownictwie, na łamach „IB" jest w pewnym sensie dowodem bądź przyznaniem się do popełniania błędów organizacyjnych w latach, gdy jeszcze nie funkcjonował samorząd zawodowy. PZITB nadal prowadzi działalność statutową, a w towarzystwie z PIIB ma się całkiem dobrze (dotyczy to również oddziałów terenowych). Przez wiele lat byłem członkiem PZITB. Przynależność moja polegała głównie na opłacaniu składek członkowskich.

Przechodząc do treści przedmiotowego artykułu - przywołanie w nim Instrukcji ITB Nr 334/2002 wynikało zapewne z powiedzenia „bliższa koszula ciału", ponieważ obecnie na polskim rynku termomodernizacji funkcjonuje wiele instrukcji dla kilkudziesięciu systemów ocieplania ścian zewnętrznych budynków w oparciu na podstawowym materiale, j akim są wełna mineralna i styropian.

Pan inżynier zapewne poprzez zróżnicowaną problematykę artykułu zapomniał wspomnieć o dachach i stropodachach na budynkach, które również wymagają ocieplenia, ale zupełnie inną techniką i technologią, dla której to ITB nie potrafiło opracować instrukcji technicznej.
Wspomniana Instrukcja ITB dotycząca ocieplenia ścian była ciągle aktualizowana i dostosowywana do coraz to nowych przepisów prawa budowlanego i stosownych rozporządzeń od początku lat 80., gdy rozpoczęła się „akcja" usuwania tzw. wad technologicznych w budynkach z wielkiej płyty. Zawierała wówczas wiele wad i błędów, np. brak pojęcia punktu rosy czy wilgotności względnej. Wadliwie wykonane docieplenia ścian wg tej instrukcji pokazują m.in. załączone obok fotografie 3 i 4, świadczące jednocześnie o braku znajomości podstaw fizyki budowli i sztuki budowlanej przez kierownika robót.
Fotografie 1 i 2 pokazują, jak nie należy prowadzić robót budowlanych termo-modernizacyjnych stropodachów wentylowanych (nasuwa się pytanie: gdzie był inspektor nadzoru inwestorskiego?).

Zastosowanie do przygotowania robót młota i piły kątowej nie znajdzie miejsca w żadnej prawidłowo sporządzonej instrukcji technicznej. Przy okazji mam dobrą wiadomość dla pana inż. Bocheńskiego i oczywiście członków Izby, iż wprawdzie nie instrukcje, ale szczegółowe specyfikacje techniczne w tym zakresie można nabyć w IPB lub w OWEOB „PROMOCJA" (zawierają szczegółowy opis czynności w kolejności technologicznej, któ rych opracowanie, jak wiadomo, reguluje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 2 września 2004 r.).

Jeśli chodzi o drugą kwestię poruszoną w artykule, a mianowicie o jakość usług i służebności wobec obywateli świadczonych przez osoby wymienione na wstępie, to pragnę w pełni zgodzić się z jego autorem.


  {mospagebreak}











Użyte słowa: „bubel projektowy", „niedostatek wiedzy", „prymitywne i tandetne wykonawstwo" czy „niesolidny nadzór inwestorski i urzędowy" - to zapewne nie wszystkie możliwe „nieszczęścia". Aby udzielić trafnej diagnozy na tego rodzaju „schorzenia", należy szczegółowo przeanalizować przyczyny. Wiele z nich zostało już wykazanych i omówionych w kolejnych wydaniach „IB". Wystarczy raz jeszcze dokładnie przeczytać stronę po stronie.
W 2006 r. będę obchodził 40-lecie pracy zawodowej i uważam, że upoważnia mnie to do stwierdzenia, że podstawowymi przyczynami doprowadzenia do takiego stanu w budownictwie, o którym pisze pan inż. Bocheński, są m.in.:


częste zmiany struktur administracyjnych państwa,
ciągle zmieniający się status Ministerstwa Budownictwa,
wielokrotne nowelizacje Prawa budowlanego i stosownych rozporządzeń,
skomercjalizowanie wielu instytucji państwowych związanych z budownictwem,
brak wolnego rynku i uczciwej konkurencji przez wiele lat,
skostniałe organy administracji architektoniczno-budowlanej oraz państwowy nadzór budowlany każdego stopnia,
brak okresowych kontroli oraz szkoleń przez organy wyższego szczebla,
nieprawidłowy lobbing budowlany stowarzyszeń pozarządowych,
wadliwe ustawy okołobudowlane, jak np. ustawa o zamówieniach publicznych.


Często słyszy się, że do tej pory najlepszą ustawą - Prawo budowlane była ustawa z 31 stycznia 1961 r. Przez wiele lat nazywana była nawet Kodeksem budowlanym. Na podstawie przepisów tej ustawy m.in. otrzymałem w 1973 r. uprawnienia budowlane po złożeniu egzaminu w obecności pięciu komisji branżowych i pod nadzorem architekta wojewódzkiego.
Przygotowanie do egzaminów poprzedzone było rocznym szkoleniem z zakresu nowych na tamte czasy technik i technologii stosowanych w budownictwie. Do egzaminu przystępowało jednorazowo ok. 20 osób w województwie, natomiast uprawnienia budowlane „z pierwszego podejścia" otrzymywało ok. 3 - 5 osób.
Przyjęta przez Sejm PRL-u w 1974 r. nowa ustawa - Prawo budowlane przez swój bardzo liberalny charakter w diametralny sposób zmieniła weryfikacje osób ubiegających się o tzw. uprawnienia budowlane. - „Decyzja o stwierdzeniu przygotowania zawodowego do pełnienia samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie" wynikała już nie z przepisów ustawy, lecz z przepisów rozporządzenia Ministra Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska z dnia 20 lutego 1975 r. (Dz.U. Nr 8, poz. 46).

Należy pamiętać, że był to okres, gdy rozpoczął się boom budowlany w Polsce. Szkoły budowlane były wówczas przepełnione. Jedno pokolenie dorosłych Polaków do 1995 r. otrzymało zakres czynności i odpowiedzialności do pełnienia samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie na podstawie jedynie przedłożonych zaświadczeń o odbyciu praktyki zawodowej. Dobrodziejstwo ustawy obejmowało w szerokim zakresie również urzędników państwowych w strukturach organów władzy budowlanej, pozwalając uzyskać przedmiotowe „uprawnienia" na podstawie pracy w urzędach, licząc dwa lata praktyki w biurze za jeden rok na budowie lub w biurze projektowym. W skali kraju była to ogromna grupa zawodowa, która po części odeszła z urzędów i prowadzi działalność gospodarczą na własny rachunek bądź dalej „urzęduje" i dorabia na projektach bądź nadzorach w sektorze osób fizycznych, pomimo prawnego zakazu uprawiania tego rodzaju praktyk. Urzędnicy ci stanowią również znaczny procent członków komisji przetargowych w urzędach samorządów w zakresie wyboru wykonawców robót budowlanych. Myślę, że to jest jedna z głównych przyczyn „wszystkich nieszczęść", z którymi spotkał się pan inż. Józef Bocheński.
Dlatego też w pełni popieram stanowisko sekretarza Krajowej Rady Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa pana dr. inż. Janusza Rymszy opublikowane w „IB"/11/2005 pt. „O roli samorządów zawodowych w społeczeństwie obywatelskim", mając nadzieję, iż nadzór nad należytym wykonywaniem zaszczytnego zawodu jest wreszcie w odpowiednich rękach, jak najdalej od politycznego lobby. Mówiąc językiem sportowym, należy podejmować zawsze takie działania, aby nie strzelać goli do własnej bramki.

inż. TADEUSZ MIŁOSZ

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+